Dariusz Sieczkowski – strona prywatna

Za co Polacy kochają Czechów?

Na Wirtualnej Polsce pojawił się artykuł zachęcający do weekendowego wyjazdu do Pragi, gdzie podobno jest pięknie i tanio. Podejrzewam, że artykuł został opublikowany na zamówienie jakiejś organizacji turystycznej, ale jak to zwykle bywa w przypadku artykułów o Republice Czeskiej, poczytałem sobie komentarze. To był duży błąd, bowiem głupota polskich czechofilów jest niewyobrażalna i popsułem sobie nastrój.

Zestawiłem najczęściej pojawiające się w komentarzach powody polskiej miłości do Czechów i Republiki Czeskiej, pozwoliłem sobie wszystko krótko skomentować.

Czechy to piękne miasta i miasteczka, polskie są brzydkie.

Piszą to ignoranci, którzy chyba nie widzieli polskich miast i miasteczek, które pomimo zniszczeń wojennych wyglądają coraz lepiej. Ale cóż, w Czechach wszystko jest piękne, szczególnie kiedy zwiedzanie polskich miast ogranicza się do wyjścia na dyskotekę i do monopolowego. Dla czechofilów nawet najpiękniejsze polskie miasto będzie brzydsze od najbrzydszego czeskiego miasta.

Czesi nie żyją polityką.

Wielka bzdura. Według czechofilów czescy politycy to uosobienie dobra, nie kłócą się, pracują dla dobra narodu.  Wystarczy poczytać czeskie portale internetowe i mamy obraz głupoty polskich czechofilów.

Czesi mają pyszną kuchnię.

To po prostu zwala z nóg. Dania czeskiej kuchni są niesmaczne, tłuste i niezdrowe. Może jeśli ktoś lub śmieciowe jedzenie, to będzie zachwycony. Podobnie rzecz ma się z czeskimi napojami. Nie rozumiem, jak ktoś może wychwalać pod niebiosa znany czeski napój o smaku ścieku.

W Czechach jest czyste powietrze.

No ludzie, jak można powtarzać te bzdury. Wystarczy zobaczyć, jakie problemy ze smogiem mają mieszkańcy największych czeskich miast. Co do mniejszych miast – porównujmy je do polskich miast tej samej wielkości, nie porównujmy np. Krakowa do Igławy.

Czeszki to piękne i łatwe dziewczyny.

Rzeczywiście dużo jest tam ładnych kobiet, łatwych zresztą też, szczególnie dla egzotycznych ( w Polsce egzotyczni mają równie wielkie branie), lecz śmieszą mnie komentarze polskich maczo, na których jakaś Czeszka jedynie spojrzy, a oni później na portalach społecznościowych i blogach chwalą się, że ją poderwali.  A Czeszki to zwykłe kokietki, tylko się nimi bawią.

W czeskich miastach jest dużo klubów nocnych, burdeli, klubów go-go itp.

Też mi powód do dumy i podziwu.  W Polsce też jest coraz więcej takich miejsc, do tego salonów gier i jakoś nie wydaje mi się to powodem do chwały.

Czesi są ateistami.

Według polskich czechofilów to jedna z największych zalet Czechów. A przyczyna takiego stanu rzeczy jest inna: Czesi nie wierzą w Boga, bowiem sami uważają się za bogów.  

Czesi są wyluzowani, niczym się nie przejmują.

To jedna z największych bzdur, jakie słyszałem na temat Czechów. Powstała chyba na bazie bajki o dzielnym wojaku Szwejku, jednak czechofile nie odróżniają literackiej fikcji od rzeczywistości. Ten legendarny luz to tylko maska, w rzeczywistości to naród tchórzy, kłamców i mitomanów, żądających ciągłych pochwał, swoimi kłamstwami utwierdzających się w wyobrażeniach o swojej wyjątkowości. Czesi są przewrażliwieni na własnym punkcie, gotowi zabić za najdrobniejszą krytykę podważającą ich doskonałość i nieomylność.

Czesi mają poczucie humoru i dystans do siebie.

Czeskie poczucie humoru to też jakiś idiotyzm wymyślony przez gryzipiórków.  Polacy będą podziwiać najgłupsze czeskie dowcipy, szczególnie o Polsce. A dowcip o Czechach?  Będzie wielkie oburzenie. Zresztą czeskie poczucie humoru możecie obserwować po reakcji na ryby zostawione za szafami, czy kupę pod drzwiami Romana Madeckiego. Gdyby to zrobił Czech w Polsce w takich samych okolicznościach, wszyscy chwaliliby Czecha za humor.

Czesi przeprowadzili dekomunizację.

Kolejna z bajek. Dekomunizacja polegała na paleniu teczek. Ustrój się zmienił, układy się nie zmieniły. Gdybyście dokładnie prześledzili przeszłość wielu ludzi na czeskich uczelniach, w instytucja państwowych, służbach bezpieczeństwa itp., zrozumielibyście, o czym piszę.

 

To tylko kilka stereotypów o Czechach zebranych na szybko. Można by napisać książkę o głupocie czechofilów, aczkolwiek ich głupota jest tak wielka, że nie da się jej wyrazić słowami i pisanie takiej książki może źle wpłynąć na stan zdrowia autora.