Dariusz Sieczkowski – strona prywatna

Jak to jest z poziomem kształcenia

Na stronie głównej portalu onet.pl znalazłem interesujący artykuł o edukacji w Chinach i Japonii. Artykuł opisuje tamtejsze systemy kształcenia jako świetne, a poziom nauczania jako bardzo wysoki.

Odnośnik do artykułu: http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/edukacja-dzieci-w-chinach-i-japonii/8se46r

Autorka artykułu podkreśla zdyscyplinowanie tamtejszych uczniów, ciężką pracę od wczesnego dzieciństwa. Pozwolę sobie też przytoczyć fragment wypowiedzi jednej z rozmówczyń „Wolnego jest znacznie mniej niż w Polsce. W Krainie Wschodzącego Słońca żyje się, żeby zdobywać wiedzę, a potem – żeby pracować.”

Artykuł zdecydowanie warto przeczytać, podobnie jak komentarze pod nim. Dlaczego? Ponieważ duża część wypowiadających się osób zachwycona jest tamtejszym systemem nauczania – dyscypliną, szacunkiem dla nauczycieli, wysokim poziomem i pracą dla najlepszych.

Ja jednak nie jestem zachwycony. Jakkolwiek mam ogromne zastrzeżenia co do polskiego systemu edukacji, to system oparty na bezmyślnym wkuwaniu to nic innego jak tresowanie niewolnika.

Temat edukacji przewija się na portalach bardzo często, z komentarzy wynika, iż ludzie najchętniej widzieliby dzieci po 10 godzin dziennie w szkole, potem zajęcia dodatkowe, jeszcze inne głupoty, a każdy powinien być superzdolny we wszystkich przedmiotach, wkuwanych najlepiej od pierwszego roku życia.

Ludzie wychwalają też poprzedni system edukacji oraz czasy PRL-u. Tamtejsi nauczyciele podobno byli wspaniali, poziom matury niesamowicie wysoki, a w szkołach panował porządek. Osoby zdające maturę kilkadziesiąt lat temu nie biorą pod uwagę, ile wiedzy obecnie musi przyswoić uczeń – nie biorą pod uwagę postępu technologicznego, liczby podręczników, liczby przedmiotów, języków obcych potrzebnych do pracy za najniższą stawkę. Z kolei o nauczycielach można by pisać w nieskończoność.  Niestety, ludzie mają skłonność do idealizowania czasów swojej młodości.

Jak wielokrotnie wspominałem, gdybym miał jeszcze raz przeżyć szkołę podstawową, uczyłbym się zupełnie inaczej i poświęciłbym więcej czasu na naukę na przykład języka polskiego. Szkoła średnia to katastrofa pod względem poziomu, ale patrząc na programy nauczania również nie wiem, jaką inną szkołę miałbym wybrać. Wszędzie ta matematyka, z której podobno byłem najsłabszym uczniem w historii najgorszej oświęcimskiej szkoły średniej.

Komentujący na portalach podkreślają, że osoby uczące się całymi dniami od wczesnego dzieciństwa dostają później pracę w najlepszych firmach i świetnie zarabiają. Niby tak, ale niektórzy niezbyt dobrze się uczą, ale mają znajomości i dostaną dobrze płatną ciepłą posadkę, gdzie bez większego wysiłku zarabiają dobre pieniądze. Pytanie również, czy dobry zarobek to najważniejszy cel w życiu i czy praca w korporacji daje szczęście. Wiadomo, z jednej strony pieniądze są bardzo ważne, z drugiej są również inne sprawy.

Najwięcej dostaje się absolwentom studiów humanistycznych. Wiem, większość przedmiotów na tych studiach jest niepotrzebna do niczego, poza nabijaniem liczby godzin wykładowcom, ale nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka. Nie każdy musi być programistą, prawnikiem, lekarzem albo inżynierem.

Najśmieszniejsze jest to, że kiedy kończyłem podstawówkę oraz uczyłem się w szkole średniej, wszyscy mówili, aby się kształcić w kierunku, który się lubi i w którym człowiek jest dobry. Nikt jednak nie przewidział, iż w niektórych dziedzinach można będzie pracować tylko za darmo.

Zresztą nie sposób było przewidzieć. Świat był zupełnie inny, choć chamstwa, agresji i dążenia po trupach do celu było tyle samo. A ile warte są te wszystkie świadectwa i oceny? Jaką wartość ma dyplom studiów wyższych? Dla mnie ten dyplom ma wartość papieru toaletowego. O wiele cenniejsze jest doświadczenie życiowe, aczkolwiek wolałbym nie wiedzieć, w jakim bagnie żyję.

Ale wracając do idealizowanego systemu edukacji w Chinach i Japonii – całe życie to zdobywanie wiedzy (książkowej), a potem praca, najlepiej dla korporacji. A co poza tym? Gdzie miejsce na pasje, czas wolny, odpoczynek?  Ludzie gonią za papierkami, dobrami konsumpcyjnymi, a dopiero kiedy przyjdzie ciężka choroba i śmierć zagląda w oczy, rozumieją, ile czasu stracili na ten bezsensowny wyścig.

Systemy edukacyjne mają również jedną istotną wadę – niszczenie indywidualizmu, kształcenie w taki sposób, aby zdać test, czyli bezkrytycznie przyjmować książkową wiedzę. Paradoksem jest to, iż media równie łatwo manipulują ludźmi bez względu na wykształcenie, a w wielu przypadkach o sukcesie decydują układy. Ludzie nabierają się na zmyślone artykuły, wzniosłe hasła, nie odróżniają świata wykreowanego przez media od rzeczywistości.

Jako uczeń byłem bardzo słaby z przedmiotów ścisłych, szczególnie z matematyki i chemii. Fizykę polubiłem natomiast w szkole średniej. Co ciekawe nie czuję się gorszy z tego powodu, a skomplikowane równania nigdy nie były mi w życiu potrzebne. Nie czuję się również gorszy z powodu ukończenia jakiejś meliny, zwanej szkołą średnią, zamiast elitarnego liceum.

Czuję się gorszy jedynie z dwóch powodów:

1) słabej AKTYWNEJ znajomości języka angielskiego – tutaj jednak problem jest szerszy i nie dotyczy tylko mnie, po prostu system nauczania tego języka polegający na wkuwaniu gramatyki w grupach po 30 osób jest zły i potrafi skutecznie zniechęcić do nauki.

2) braku możliwości rozwijania własnych zainteresowań w czasach nauki – również szerszy problem. Po prostu jeżeli ktoś wyróżniał się w nietypowej dziedzinie, szybko był sprowadzany na ziemię (dosłownie) przez resztę. Szczególnie widoczne w szkole średniej. Takie jest życie. Jednego motywują, popierają, innego gnoją.

Jeśli chodzi o aktywną znajomość języka angielskiego, tu również mogę opisać paradoks – osoby mające problem z językiem angielskim w szkole średniej (ledwo przechodziły lub zdawały egzaminy poprawkowe) bardzo szybko opanowały ten język po wyjeździe do pracy w Wielkiej Brytanii.

Kiedy kończyłem szkołę podstawową, nauczyciele twierdzili, że nadaję się jedynie do zamiatania ulic. Nie przypuszczałem, że zamiatacz ulic zarabia więcej i cieszy się większym szacunkiem niż filolog specjalizujący się w słownikach i materiałach edukacyjnych, czy redaktor specjalistycznego portalu internetowego. Życie jest pełne paradoksów.

W swoich wspomnieniach poświęcę wiele miejsca systemowi edukacji, oczekiwaniom oraz późniejszemu zderzeniu z rzeczywistością. Ale na to przyjdzie czas. Obym tylko zdążył.