Dariusz Sieczkowski – strona prywatna

Blogi językowe

Przy okazji nauki języka angielskiego (opornie idzie, ale przynajmniej udało mi się polubić ten język) rzuciłem okiem na blogi językowe oraz specjalistyczne portale do nauki języka.  Co rzuciło mi się w oczy – większość blogów i profilów na Facebooku od dawna nie jest aktualizowana. Dlaczego? Z prostego powodu – brak czasu i pieniędzy, choć raczej decyduje to drugie.

Padło również mnóstwo stron z darmowymi materiałami do nauki języka, oczywiście tych tworzonych przez pasjonatów lub z myślą o zysku. Trzymają się natomiast strony internetowe dużych wydawnictw, a także firm mających duże zaplecze.

Na Facebooku prym wiodą strony korzystające z cudzej pracy, czyli wklejające zdjęcia z książek, odpisujące z innych stron, czyli tak, jak zawsze. Na działających stronach internetowych, poza nielicznymi wyjątkami, to samo. Wszyscy od siebie odpisują.

Inaczej mówiąc w internecie znajdziemy mnóstwo darmowych materiałów różnej jakości bardzo ułatwiających naukę języka angielskiego. Problem w tym, że skoro są dostępne darmowe materiały, to nikt nie zapłaci za bardziej ambitne materiały, o ile nie zostały wyraźnie polecone przez nauczyciela jako niezbędne.

Jak to wygląda w praktyce:

– pasjonat wymyśli coś ciekawego, opisze to i opublikuje, naiwnie myśląc, iż ktoś go doceni.

– inni od niego odpiszą; niektórzy z nich zarobią, inni nie.

– pasjonat będzie pisał za darmo, a inni będą zarabiali na jego pracy, więc za jakiś czas zamknie swój blog/stronę/funpage, a ci, którzy korzystali z jego pracy będą działać dalej i zarabiać na pracy innych pasjonatów.

Tak w skrócie wygląda działalność w internecie. Jeśli jesteście sam, nie macie układów, nie przebijecie się. Możecie tylko pracować po to, aby inni korzystali z waszej pracy i na tym zarabiali. Jeżeli wy będziecie chcieli coś z tego mieć, zostaniecie zaszczuci, bo przecież jak pasjonat może chcieć zarobić. No jak? Przecież pasjonat powinien wszystko robić bezinteresownie, przynajmniej tak myśli duża część społeczeństwa.