Dariusz Sieczkowski – strona prywatna

Magdalena Krzyżanek – kariery ciąg dalszy

Kilka miesięcy temu pisałem o błyskotliwej karierze naukowej Magdaleny Krzyżanek (nazwisko panieńskie: Czapla), która ponad 5 lat temu zeznawała przeciwko mnie w sprawie o zniszczenie mienia i podkładanie jakichś ładunków wybuchowych na Óniwersytecie Masaryka w Brnie.

Przedwczoraj minęło 5 lat od głośnej afery z moim oświadczeniem, w którym opisałem szykany na tej pseudouczelni i parodię procesu w Czechach, na koniec pisząc, iż nie dziwię się Breivikovi oraz opisałem swoje sny, w których dokonuję masakry na uczelni, mordując ludzi, którzy zniszczyli mi życie – Michala Brandejsa, Josefa Kroba, Romana Madeckiego i Magdalenę Czaplę. Oczywiście był to świadomy zabieg mający zwrócić uwagę na niesprawiedliwość oraz spowodowanie, iż jeżeli ktoś będzie miał w przyszłości z nimi problem, będzie mógł się powołać na moją sprawę. Niestety, dziennikarze pominęli całkowicie fragment z opisami szykan i parodii procesu. W mediach pojawiły się 4 linijki z 4 stron, reszty jakby nie było. Co najbardziej denerwujące – polskie szmaty również trzymały się tej wersji, jeszcze bardziej przekręcając moje słowa. Nazwiska tych zdrajców powinny być zachowane dla potomnych, a sami zdrajcy powinni wisieć.

Jednym z przedstawionych przeze mnie zarzutów była błyskotliwa kariera naukowa Magdaleny Krzyżanek (wtedy Magdalena Czapla) z Trzyńca, która zeznawała przeciwko mnie. Dzięki zaprzyjaźnionemu sędziemu nie musiała nawet zeznawać w sądzie.  Od czasu złożenia zeznań stała się bohaterką, nagle obroniła pracę magisterską na najwyższą ocenę, na najwyższą ocenę zdała również egzaminy końcowe. 

Moje zarzuty wyśmiewano jako chorobę psychiczną, jej tępi znajomi na Facebooku również wyzywali mnie, pojawiały się wręcz posty nawołujące do zorganizowania marszów w obronie aniołów z Óniwersytetu Masaryka w Brnie, czy nawołujące do zamordowania mnie.

Na rok Magdalena Krzyżanek wycofała się z życia uczelnianego.

Po roku, kiedy afera ucichła, wróciła na studia doktoranckie pod kierunkiem jej dobrego znajomego Romana Madeckiego. Magdalena Krzyżanek zajmuje się nauczaniem języka polskiego dla cudzoziemców, czyli tym, czym miałem zajmować się ja. Wiem, obecnie mój język polski jest daleki od ideału, ale 6 lat temu było inaczej. 

Przez kilka lat Magdalena Krzyżanek uczyła języka polskiego oraz prowadziła inne zajęcia. Była też promotorką i recenzentką prac dyplomowych. Oczywiście nikogo to nie obchodziło, również polskich sądów.

Spojrzałem na listę pracowników Instytutu Slawistyki Óniwersytetu Masaryka w Brnie, a tam wśród zatrudnionych na umowę zlecenie Magdalena Krzyżanek. Nie ma co, świetna kariera. Wkrótce pewnie pani doktor Magdalena Krzyżanek.

Nie wiem, na ile w karierze pomogły jej zeznania przeciwko mnie, a na ile zażyła, wieloletnia znajomość z Romanem Madeckim, Renatą Putzlacher i Michałem Przybylskim. Pewnie pomogło jedno i drugie, w końcu władze uczelni na bohaterkę patrzą przychylnym okiem.

Najgorsze, że taki jest świat. Tacy ludzie robią kariery, a inni ich podziwiają. Byle po trupach do celu i nawet nie przyjdzie im do głowy, iż robią coś źle. Tupet, bezczelność, układy, intrygi – to klucze do sukcesu. Ludzie takich podziwiają, a ktoś, kto odważy się pisać o tym głośno, jest uważany za psychola, debila i nieudacznika.

Ale tak już jest – nawet najmądrzejsza teoria kogoś, kto nie ma układów, wyśmiewana jest jako choroba psychiczna. Kiedy okaże się prawdą, nadal będzie wyśmiewana.

Swoją drogą, to zobaczyłem również na zdjęcia studentów pierwszego roku polonistyki na Óniwersytecie Masaryka. Jestem przerażony. Od czasu, kiedy kierownikiem został Roman Madecki, ten kierunek studiów wygląda jak jakiś klub gejowski, a nie normalne studia. Sądząc po wyglądzie, studiują tam niemal sami LGBT i pojedyncze puste lalunie. Tragedia.

Zatrudnieni na Instytucie Slawistyki Óniwersytetu Masaryka w Brnie.

Zatrudnieni na Instytucie Slawistyki Óniwersytetu Masaryka w Brnie.