Dariusz Sieczkowski ps. Awruk Anabej" – strona prywatna

2 lata po chemioterapii

Przez nawał pracy przy stronach o podróżowaniu koleją przez prawie miesiąc nie pisałem. Od lipca postaram się pisać częściej. Za kilka dni miną dwa lata od zakończenia mojej chemioterapii. Wyniki napawają optymizmem, stan zdrowia jest dużo lepszy niż na przykład rok po chemioterapii.

Jak wygląda życie po dwóch latach od zakończenia leczenia? Skutki uboczne chemioterapii ustąpiły na tyle, że nie przeszkadzają w codziennym życiu. Jakie to były problemy:

Zagrzybienie organizmu powodujące zmęczenie i na przykład nieświeży oddech. Udało się to wyeliminować dzięki preparatowi zawierającemu olej z oregano w oleju z oliwek. Drogi, ohydny, ale skuteczny. Wyznaję zasadę, że lepiej dołożyć i kupić sprawdzony produkt.

Obniżona odporność – jak na razie nic nie wskazuje, abym miał nietypowe problemy z odpornością. Przechodzę sezonowe infekcje jak wszyscy, ale nie mają szczególnie dramatycznego przebiegu. Wspomagam się jedynie miodami – po suplementach diety nie odczuwałem żadnej poprawy i uważam kupowanie suplementów w aptekach za wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Uszkodzenie żył – również częsty skutek uboczny chemioterapii. Idziecie do laboratorium, a panie pielęgniarki nie mogą trafić igłą w żyłę i pobrać krwi. Minęło samo od siebie po roku od zakończenia leczenia.

Problemy z hormonami – wbrew pozorom poważny problem. Depresja i bardzo szybkie tycie mimo nie najgorszego odżywiania się oraz małych porcji lekkostrawnych posiłków. To nie wina siedzącego trybu życia, tylko hormonów. Choć sam nie wierzyłem, sytuacja znacznie poprawiła się, prawdopodobnie pomógł jeden z miodów.

Problemy z koncentracją – osoby po chemioterapii często mają problem zwany chemo-brain, czyli poważne zaburzenia koncentracji i zaniki pamięci. Mnie również to dotknęło, czemu trudno się dziwić, kiedy dostaje się sporo leku likwidującego również ewentualne przerzuty w mózgu. Po dwóch latach przeszło, ale nie zapomnę sytuacji, kiedy na kluczowych rozprawach w sądach mówiłem coś, a tu nagle pustka w głowie i nie byłem w stanie powrócić do przerwanego wątku. Nie miało to większego znaczenia, bowiem nawet ośmieszenie pokrzywdzonych i świadków niewiele daje, jeśli jest się śmieciem.

Problemy ze słuchem – również skutek uboczny tego samego leku, który powoduje problemy z koncentracją. Ustąpiły szumy w uszach, natomiast zdarza mi się, że nie zrozumiem, jeśli ktoś odezwie się do mnie z zaskoczenia. Nie wiem, czy to powikłanie po chemioterapii, czy może woskowina w uszach.

Depresja – to miałem nie tylko po chemioterapii, ale też po wielu latach ciągłych niepowodzeń. Nie będę się rozpisywał, bo nikt nie zrozumie, co czuje człowiek przytłoczony przez świat, ale przypadkowo również udało się rozwiązać ten problem. Prawdopodobnie pomógł ten sam miód, który ustabilizował hormony – to rzadki gatunek miodu, produkowany w Polsce przez niewiele pasiek, stosunkowo tani, aczkolwiek roślina, z której jest wytwarzany, bardzo często stosowana jest na odtrucie organizmu. Pomimo dręczących mnie koszmarnych wspomnień ze szkoły średniej (poświęcę temu jeden z następnych wpisów) oraz wspomnień z krucjaty Czechów i chorych psychicznie czechofilów-idiotów przeciwko mnie, jestem w stanie cieszyć się z życia. Po raz pierwszy od wielu lat.

Jak widać, po chemioterapii można żyć. Leczenie zniosłem bardzo źle, choroba przyszła, kiedy skumulowały się chyba wszystkie możliwe problemy, ale wygląda na to, że udało się. W zasadzie poradziłem sobie ze wszystkimi skutkami ubocznymi chemioterapii. Bez pomocy lekarzy, bo sam musiałem zdiagnozować i udowodnić badaniem zakażenie bakterią blokującą układ odpornościowy, sam musiałem znaleźć leki na zagrzybienie i wzmacniać odporność.

Minął też paniczny strach przed nawrotem i najmniejszy ból nie powoduje paniki, że to nawrót.